Kajkyt – KRST [Chmafu Nocords, 2010]

 

Wykonawca: Kajkyt
Album: KRST | Rok: 2010
Wytwórnia: Chmafu Nocords | Nośnik: CDr
Gatunek: drone, electronica
Podobne: Dälek, Lustmord, Plotkin, Eleh


Recenzja: Pochodzący z Bośni i Hercegowiny Slobodan Kajkut studiował kompozycję w austriackim Grazu na Kunstuniversitaet. Jednocześnie gra w undergroundowych zespołach i komponuje własne utwory. ‘KRST’ to jego pierwsze dzieło wydane pod elektronicznym alter ego Kajkyt, które tworzył w latach 2004-09. Już po opakowaniu (o czym na koniec) spodziewałem się mrocznej muzyki, ale nie tego rodzaju mroku jaki usłyszałem.

‘KRST’ to jedna 75 min kompozycja w czterech częściach, której zdecydowanie trzeba słuchać od początku do końca. Choć poszczególne znacząco się od siebie różnią, dopiero w całości wywierają odpowiednio mocne wrażenie. Cała płyta płynie na jednostajnym i spokojnym, ale jednocześnie bardzo niskim syntezatorowym basie, który pulsując i wibrując w tak stoicki sposób wprowadza niepokojącą nerwowość. Pierwsza część rozwija się powoli, długo opierając się tylko na wspomnianych niskich częstotliwościach. W końcu dołącza perkusja, która brzmi trochę jak słyszana z pokoju za ścianą. Choć stłumiona, wybijając jednorodny rytm solidnymi uderzeniami wprawia w trans, który utrzymuje do końca kompozycji, opierając kolejne jej części na tej samej podstawie. W drugiej pojawia się wokal. Odrobinę zmanierowany, również nieśpieszny i początkowo spokojny. Z czasem staje się groźny i pełen emocji. Paternalistyczny, odrobinę pogardliwy i kazalniczy. Kościelne skojarzenia są bardzo wyraźne. Trzecia część zagęszcza atmosferę i przynosi zapowiedzianą grzesznikom apokalipsę. Furia, złość, gniew, zniszczenie. Miażdżąca perkusja i świdrujący hałas bezkompromisowo atakują pozostałych przy życiu. W czwartej przychodzi rozgrzeszenie – katharsis. Na podkładzie lekko przyspieszającej perkusji słyszymy chór, który bizantyjskim śpiewem wprowadza trochę światła. Koniec utworu tonie w analogowych sprzężeniach.

‘KRST’ to jeden z najbardziej klaustrofobicznych i przerażających albumów jakie słyszałem. Minimalny, bez przesterowanych gitar i wrzasku, a jednak bardzo ciężki i mroczny. Niesamowite jak oddziałuje na percepcję i umysł. Spacerując w słoneczny dzień po Krakowie z płytą Kajkyta w odtwarzaczu, zacząłem się nerwowo rozglądać, miałem wrażenie jakby mnie ktoś śledził, czułem silny niepokój. Wrażenia potęguje znakomity miks Oktopusa z duetu Dälek, który słynie z dusznych i wywołujących lęki produkcji.

Opakowanie: Według wkładki autorem grafiki jest Bóg. Rzeczywiście trudno się z tym nie zgodzić. Czarne tekturowe pudełko z białym, prostym krzyżem na środku zawiera cztery karty z kolejnymi krzyżami (każdy odwrócony w inną stronę, jak wskazówki zegara na 12, 3, 6 i 9), czarną kopertę z dwustronnie czarną płytą CDr (nie jest oczywiste, którą stroną włożyć ją do odtwarzacza) i czarną wkładkę z podstawowymi informacjami (niestety zabrakło instrumentarium). Bardzo oszczędne, proste, a jednocześnie wyjątkowe opakowanie. Doskonale koresponduje z muzyką i konceptem ‚KRST’, do którego rozwikłania przydałaby się znajomość bośniackiego lub chorwackiego.


Ocena: b dobry 5 / 6

Lista utworów:
1. Part 1
2. Part 2
3. Part 3
4. Part 4

Czas: 75:40
Producent: Oktopus

Advertisements

~ - autor: Krzysztof Pietraszewski w dniu 17 sierpnia 2011.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s