Bionulor – Erik [Requiem, 2012]

 
Bionulor - Erik

Wykonawca: Bionulor
Album: Erik | Rok: 2012
Wytwórnia: Requiem | Nośnik: CD
Gatunek: ambient, minimal, classical
Podobne: Jacaszek, Trevonic


Recenzja: Sebastian Banaszczyk – aktor, muzyk, pedagog – od 2006 roku tworzy muzykę jako Bionulor. W kreacji korzysta z autorskiej metody 100% sound recycling. Polega ona na wykorzystywaniu wcześniej nagranych dźwięków, które po specjalnym wyselekcjonowaniu przechodzą najróżniejszego rodzaju obróbkę. Dźwięki te są jedynym źródłem i tworzywem twórczym – artysta nie dogrywa żadnych innych. Tak powstały jego dwa pierwsze albumy: ‘Bionulor’ – czerpiący z muzyki dawnej i ‘Sacred Mushroom Chant’ – korzystający z nagrań ludzkiego głosu (np. zdanie Neila Armstronga stąpającego po Księżycu). Nie inaczej jest na ‘Eriku’.

Na tej płycie tym jedynym źródłem są słynne trzy kompozycje Erika Satie – francuskiego pianisty i kompozytora, o tytule Gymnopédies z 1888 roku. Jestem przekonany, że je znacie, choć być może nie z tytułu. ‘Erik’ to rodzaj specyficznego hołdu złożonego ojcu współczesnego ambientu – Satie chciał tworzyć muzykę, która mogłaby stanowić tło życia codziennego (podobnej roli jak meble, stąd określał ją mianem musique d’ameublement). Bionulor zatem uambientowił kompozycje, które dały prapoczątek gatunkowi. Każdy z piętnastu utworów jest niejako wersją, wariacją na temat fragmentu Gymnopédies (odwołuje się w ten sposób wprost do klasyki). Sebastian wybiera krótką frazę, którą przerabia cyfrowo na najróżniejsze sposoby – dodając pogłos, zabrudzając brzmienie, zapętlając itd. Teoretycznie dysponuje bardzo ograniczoną ilością dźwięków, ale możliwości ich przetwarzania są nieskończone. Całość brzmi bardzo ciepło i paradoksalnie niemal analogowo (to pewnie przez winylowe trzaski, które słychać tu i ówdzie). Często występujące szumiące tło sprawia, że album kojarzy się z estetyką lo-fi. Szorstkości jest jednak niewiele, więcej ziarnistości – to płyta pełna ciekawych faktur dźwiękowych. Na myśl przychodzą produkcje Jacaszka, ale także mniej oczywiste, np. Talking Bout My Baby Fatboy Slima.

‘Erik’ powstawał 4,5 roku, to pokazuje, że nie było to łatwe zadanie. Efekt końcowy jest jednak bardzo satysfakcjonujący, choć momentami zbyt monotonny – część wariacji jest do siebie zbyt podobna. Żałuję jednak, że nie wiadomo czyje wykonanie Gymnopédies było owym materiałem źródłowym. Pomimo wielu efektów go przetwarzających, fortepian jest w dalszym ciągu słyszalny i jego brzmienie jest osią płyty, podobnie jak charakterystyczny motyw francuskiej kompozycji. Charakter muzyki Erika Satie został zachowany. ‘Erik’ jest pełen łagodnych melodii, melancholii, oniryzmu, nostalgii.

Opakowanie: Nostalgia jest obecna również w opracowaniu graficznym Martyny Kowalczyk. Jej praca przedstawia w pastelowych i pełniejszych kolorach ulicę rodzinnego miasta Sebastiana – Świdnicy – w tym ujęciu wygląda jak Paryż z końca XIX wieku właśnie. Ponadto czteropanelowy ekopack nie skrywa wielu informacji.


Ocena: dobry z plusem 4+ / 6

Lista utworów:
1. ST.001
2. ST.002
3. ST.003
4. ST.004
5. ST.005
6. ST.006
7. ST.007
8. ST.008
9. ST.009
10. ST.010
11. ST.011
12. ST.012
13. ST.013
14. ST.014
15. ST.015

Czas: 47:53
Producent: Sebastian Banaszczyk
Mastering: Taylor Deupree

Reklamy

~ - autor: Krzysztof Pietraszewski w dniu 6 kwietnia 2013.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s