Résumé 2013 roku / Siedmiu Wspaniałych

Zostałem zaproszony do przygotowania muzycznego podsumowania ubiegłego roku dla Lineout.pl, reprezentując w tym zestawieniu redakcję Glissanda. Résumé miało przyjąć formę zbioru linków: 10 najlepszych utworów i 5 najlepszych płyt (LP/EP). Nie było to proste zadanie i praca nad nim znów obnażyła słabe punkty jakiegokolwiek muzycznego rekapitulowania lat. Ostatecznie zaproponowana forma wydaje się sensowną alternatywą, bo jest niezobowiązująca i lekka. Pozwala łatwo nadrobić zaległości względem innych kolegów – wchodzisz, klikasz i słuchasz ostatnich dźwięków już bardzo starego roku.

10 najlepszych utworów 2013
1. Aidan Baker „Tout Juste Sous La Surface, Je Guette” (Gizeh Records)
2. Marcin Masecki „Act VII” (For Tune)
3. Nemezis vs. Paweł Mykietyn „A couple with their heads full of clouds” (Requiem Records)
4. Kayo Dot „And He Built Him a Boat” (selfreleased)
5. Black Boned Angel „The End” (Handmade Bird Records)
6. Locrian „Obsolete Elegies” (Relapse)
7. JfK „Sexodus (7″ Version)” (Fourth Dimension Records)
8. 11 „Dziwo”(BDTA)
9. Zenial „Rosora 28” (Zoharum)
10. Lars Åkerlund / Lean-Louis Huhta / Zbigniew Karkowski „Horology” (Monotype Rec.)

5 najlepszych LP/EP 2013
1. James Plotkin & Paal Nilssen-Love – Death Rattle (Rune Grammofon)
2. Alameda 3 – Późne Królewstwo (Instant Classic/Milieu L’Acephale)
3. Mamiffer & Circle – Enharmonic Intervals (For Paschen Organ) (SIGE/Ektro Records)
4. Dwutysięczny – Jedwabnik (Sangoplasmo Records/Bocian Records)
5. Arturas Bumšteinas – Sleep (An Attempt at Trying) (Bôłt Records)
// Dirk Serries ‎– Microphonics XXI-XXV: Mounting Among The Waves, There’s A Light In Vein. The Burden Of Hope Across Thousands Of Rivers (Tonefloat)

————————–

W trakcie przygotowywania tego „rachunku słuchania” pomyślałem o jeszcze jednym sposobie na ugryzienie tematu. Zamiast na konkretnych wydawnictwach można skupić się na osobach. Na tych, którzy te najważniejsze dźwięki 2013 roku skomponowali, nagrali, zmiksowali, wydali, wypromowali. Okazało się, że do głowy przychodzili mi głównie rodacy – pewnie przy takim personalnym podejściu to naturalniejsze, bo bliski jest mi kontekst ich poczynań. Wyszła mi z tego szczęśliwa siódemka, a nawet siedmiu wspaniałych! Oto oni (alfabetycznie i czasem w kilku osobach):

13659_Magnificent_Seven

1. Pan Biedota, czyli Michał Turowski (tak, znam prawdziwe nazwisko!) – za reinkarnację Oficyny Biedoty w BDTA – sprawnie i błyskawicznie reagującą na to, co dzieje się wokół muzyki. Biedota wydaje płyty instant, niewielkie nakłady powodują równie szybką wyprzedaż, co w rezultacie zapewnia płynność. Przejście w kierunku szeroko pojętego eksperymentu i w dużej mierze debiutujących było odważne, a Michał pokazał, że można znaleźć skuteczną metodę na wydawanie niszy w tych „trudnych czasach”.

2. For Tune, czyli Panowie Witold Zińczuk, Ryszard Wojciul i Jarosław Polit – za rozmach, konsekwencję i dojrzałość. Wystartowali w połowie roku, a do jego końca wydali ok 20 płyt – prawdziwy zalew muzyki improwizowanej (przede wszystkim)! Kilka zarysowanych serii pokazuje dojrzałe i przemyślane podejście do roli domu wydawniczego. Za spójne i estetyczne projekty graficzne oraz opracowania merytoryczne albumów. Za wydanie płyty nagranej na Warszawskiej Jesieni jeszcze w trakcie festiwalu. Za równe traktowanie tak legend, jak i debiutujących. Wszystko to kojarzy mi się z Tzadikiem, więc życzę tak bogatego katalogu i długoletniej historii.

3. Hati, czyli Rafał Iwański i Rafał Kołacki – za dużą aktywność i ogromną kreatywność, tak jako duet, jak i solo. Nowa płyta studyjna Hati ‚Wild Temple’, w trio z Z’evem ‚Collusion’ i do tego piękna reedycja ‚Zero Coma Zero + Recycled Magick Emissions’. Ponadto kuratorzy CoCArt Music Festival. Rafała Kołackiego ścieżka dźwiękowa ‚Panoptykon’ i znakomita płyta z Mammoth Ulthana. Rafała Iwańskiego jako X-naVI:et ‚Dead City Voice’, ‚Aqualuna’ z Anną Pilewicz i ‚Voices Of The Cosmos II’ z Electric Uranus. Wystarczy argumentów? Nie mogę się doczekać Innercity Ensemble ‚II’, które jeszcze w lutym wyda Instant Classic.

4. N.N., czyli nomen nominandum – bo tajemnica jest sexy i znów wróciła na nagłówki za sprawą kilku wydarzeń związanych głównie z elektroniką. Była selfie Buriala, był atak paparazzi na Daft Punk. Byli też polscy producenci, których świat wciąż nie zdemaskował, a którym udało się zaistnieć i namieszać w świecie muzyki elektronicznej: Bokka w tej popularnej i RSS B0YS w tej niszowej. I nikt nie wie, czy RSSami są Chaciński/Hawryluk, Mirt/Ter, Kucharczyk/Grzelak, Burial/Four Tet czy Bocian/Biedota i to jest najpiękniejsze. Dwutysięczny też zaczynał się tajemniczo i ludzie to lubią.

5. Michał Kupicz – tytan pracy! Odpowiedzialny za brzmienie wielu płyt 2013 roku, cytując Kupicza z listopada: Właśnie policzyłem że wydane (skończonych jest więcej) już zostały 54 płyty które nagrałem/wyprodukowałem/zmiksowałem (nie licząc masteringu) od 2009 r. a  Slalom był 50tą! Co ciekawe z tego wszystkiego aż 24 ukazało się w tym roku – co jest dla mnie o tyle ważne że daje średnią 2 płyty na miesiąc w 2013 a jest jeszcze cały grudzień do końca roku. Dwutysięczny, Masecki, Hokei, płyty dla For Tune, Bocian, Lado ABC – jest tego dużo, wszystko do sprawdzenia tutaj. No i znakomita autorska kaseta z dźwiękowymi odpadkami wydana przez Sangoplasmo.

6. Tomek Mirt – przede wszystkim za to, że niezliczone płyty m.in. Monotype, Cat|Sun czy Bocian są zapakowane w pięknie i estetycznie zaprojektowane opakowania, wśród których wyróżniają się przede wszystkim te, na których można usłyszeć też muzykę Mirta, czyli ‚Fingerprints’ Ter i ‚Rite of Passage’ Mirta – klasa!. Tu dochodzimy do drugiego powodu, bo kierunek, w którym rozwinęła się muzyka Tomka w tym roku, jest jak najbardziej słuszny. Wspomniana płyta i kaseta ‚Mud, Dirt & Hiss’ to moi faworyci w jego katalogu. Na dokładkę bardzo dobry występ z Ter na showcasie Monotype na Unsound, który nb. za chwilę wyda BDTA. No i jeszcze rysunkowy reportaż z Mikowego showcase’u tamże.

7. Kuba Ziołek – #ziołek i to w zasadzie tyle. Bohater niezalu, którego już podobno nie wypada wymieniać, bo był już nawet w telewizji (o zgrozo!). Przebojem (sic!) wdarł się do prasy polskiej i zagranicznej. Album ‚Cień chmury nad ukrytym polem’ zawojował 2013 rok jak żaden inny. Potem było już tylko lepiej: ‚Późne królestwo’ Alamedy 3 (mój faworyt), ‚Da’at’ T’ien Lai i ‚Don’t Go’ Hokei. Jest jeszcze Millieu L’Acephale, którego wierzę, że jest kuratorem. Za chwilkę Kapital, którego można było posłuchać już na żywo i wspomniane już Innercity Ensemble. Ukoronowaniem przełamywania barier pomiędzy niezalem i mainstreamem byłaby nominacja do Fryderyków, ale tej nie było. Była dużo lepsza, do Paszportów Polityki.

Advertisements

~ - autor: Krzysztof Pietraszewski w dniu 16 lutego 2014.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s